Maxton – nowa strona WWW

Zakończyłem pracę na nową stroną internetową, zespołu muzycznego Maxton.

Tym razem nie pisałem własnego CMSa od podstaw, lecz użyłem sprawdzonego i elastycznego rozwiązania jakim jest Wordpress. Jego obsługa jest dużo prostsza niż “dużych” rozwiązań jak Joomla czy Drupal, więc każdy poradzi sobie z aktualizacją treści – nawet osoby nieobeznane specjalnie z tematem.

Motyw jest mój, autorski. Został on napisany w taki sposób, aby maksymalnie ułatwić jego późniejszą modyfikacje. Nowocześnie i niestandardowo rozwiązany problem menu umożliwia łatwą nawigacje.

W projekcie wykorzystałem sporo rożnego rodzaju gotowych wtyczek, co przyczyniło się do jego szybszego powstania. Dzięki temu mogłem się skupić na najważniejszym zadaniu z mojego puntu widzenia – grafice. Starałem się stworzyć wszystko sam od podstaw, korzystając jedynie z ogólnodostępnych obrazów. Mogę powiedzieć że jest to najlepsza strona jaką do tej pory stworzyłem.

Chrome OS – zabawka od Google

Google postanowiło stworzyć własny system operacyjny. Więcej technicznych detali możecie znaleźć tutaj, ja się skupię raczej na wrażeniach z krótkiego testowania tego dziwnego tworu.

W teorii miało być pięknie – wywalamy wszystkie programy, zostawiając tylko przeglądarkę. Pełni ona funkcje środowiska uruchomieniowego dla aplikacji webowych, jak i menadżera okien (zakładek). Dodajmy do tego uruchomienie systemu w trybie tylko do odczytu i mamy coś dziwnego…

Mianowicie kiedy mamy dostęp do sieci, to wszytko działa ładnie i pięknie. Picassa przechowuje nasze zdjęcia, Gmail maile, a Google Docs dokumenty + masa możliwości wynikających z faktu dostępu do internetu.

Ale co się dzieje, gdy na skutek awarii, oszczędności czy po prostu braku sygnału będziemy offline? Na przykład podczas długiej podróży pociągiem? Żadnego filmu nie obejrzymy, nie poczytamy sobie ebooka oraz nie posłuchamy muzyki, bo nie będziemy mieli lokalnego dostępu do ani jednego pliku! Ot i cały problem.

No ale w przyszłości internet będzie takim samym dobrem jak woda czy prąd, więc teraz skupmy się na wygodzie obsługi. System jest bardzo prosty pod tym względem – jedno spojrzenie i już wiem, co gdzie jest i jak działa. Problem przyszedł, gdy postanowiłem “komputer” wyłączyć… Jak? Nie ma żadnego przycisku w systemie który odpowiada za tą funkcje. Oczywiście na netbooku będzie fizyczny przycisk  wyłączania, lecz ja musiałem niestety wyłączyć go z buta że tak powiem… Przełączanie okien, menadżer – wszystko działa prawie idealnie, panowie od Googla zrobili duży postęp. Przydałaby się jakaś przeglądarka plików, bo czasem naprawdę będzie trzeba coś zapisać na dysk twardy. Pierwsze wrażenie oczywiście pozytywne.

Poniżej przedstawiam parę zrzutów ekranu z tego ciekawego systemu.

Śledzik i informatyczni debile

Najpierw były Dzieci Neostrady. Każdy ich zna, wiele osób padło ich ofiarą, szczególnie moderatorzy i administratorzy for internetowych. Brak znajomości netykiety pokutował w skutkach – bany leciały, 12 latkowie nie odpuszczali. Teraz mamy rok 2009, społeczeństwo “informatyczne”.  Niby jest ok.

Jakiś czas temu Nasza Klasa wprowadziła nową usługę pod nazwą Śledzik. Taki Twitter, czy komunikator. Już pomijam użyteczność tej funkcjonalności czy ogólnie opinii. Bądź co bądź użytkownicy nie byli zbyt szczęśliwi. Ich pierwsza reakcja to typowe WTF. Potem znalazł się jakiś anonimowy krzykacz rozpowszechniając łańcuszek który z powodu “inteligencji” użytkowników nk oraz nieznajomości netykiety rozpowszechnił się na część znajomych.  Dzięki temu “wspaniałemu” ruchowi społecznemu śledzik ogólnie się zasyfił i nie da się z niego korzystać… Jak można wierzyć że wpis może wyłączyć jakąś usługę… Jak można paść ofiarą osób które wyłudzają sms-y na sumę 20 zł na gg. Jak można nie instalować antywirusa?

Podsumowując to największy epiczny fail polskiej informatyzacji.

Windows 7 x64 – rzut okiem

Postanowiłem sprawdzić  jak spisuje się finalna wersja Windows 7. Jako że jescze nie używałem 64 bitowego Windowsa, postanowiłem przetestować jak takie środowisko się zachowuje.

System został zainstalowany, więc szukam wersji x64 moich ulubionych programów. Firefox – nie ma, kodeki – nie ma (dostępne wersje testowe), Gry – nie ma, MS Office x64 – nie mam, sterowniki do karty TV – nie ma. Ogólnie programów jak na lekarstwo, w dodatku nie mogę sobie TV obejrzeć. Częściowe rozwiązanie tych wszystkich problemów zajęło mi 2 godziny, dalej grzebać mi się nie chce. Walka z kodekami jest straszna, trzeba używać jakiś enablerów i innych teog typu narzędzi, a i tak nie ma pewności czy napisy będą działać w WMP 12. Oczywiście mogę sobie zainstalować VLC, ale po co, skoro najnowszy WMP jest fenomenalny.

Mam nadzieje że producenci kodeków nie zaśpią na premierę Windowsa 7, i dopracują je w taki sposób, aby nie było problemów z ich instalacja pod Windows 7.

Aplikacje które pomogły mi częściowo rozwiązać ten problem znajdziecie na tej stronie Natomiast osoby które posiadają system 64bitowy, powinni zainstalować jeszcze to.

Migracja z Orange do Play w 24h – odcinek trzeci, mam nadzieje że ostatni

No więc udało się! W sumie prawię się udało. Dziś odebrałem starter. Według informacji na stronie będzie on aktywowany… wczoraj. Zobaczymy co z tego wyjdzie :D Klasycznie screen z postępem przenoszenia numeru. Liczę że jutro będzie już na piątce :)

status

Migracja z Orange do Play w 24h – odcinek drugi, nieostatni

Wczoraj na napisałem że mam zamiar przejść w 24h z Orange do Play. Na razie czekam i pewnie potrwa to trochę czasu. Pomarańczowi dalej lecą w kulki i nie rozpatrzyli jeszcze mojego wniosku. Bądź co bądź jestem i tak w lepszej sytuacji niż ekipa z telepolis, bo przewidziałem całą sytuacje i zarejestrowałem mój numer odpowiednio wcześniej ;) “Szczęśliwi” posiadacze numerów zarejestrowanych w Erze i Playu faktycznie przenoszą numery w 24h, lecz cała reszta jest niestety pozbawiona tej możliwości. Pytanie brzmi czemu Centertel i Polkomtel są nieprzygotowani do zmiany prawa? Przecież mieli na to sporo czasu…

Migracja z Orange do Play w 24h – odcinek pierwszy

W związku z nowelizacją prawa telekomunikacyjnego, wprowadzającego na operatorów obowiązek darmowego przenoszenia numerów w jeden dzień roboczy, postanowiłem przenieść swój numer z Orange POP do Play Fresh.

Dziś o w okolicach godziny 18 postanowiłem sprawdzić jak sprawnie wszystko działa. Pierwszą gafę zaliczył Play – w salonie w Galerii Przymorze zostałem poinformowany o tym że nie działa ichni system informatyczny. Na szczęście byłem na rowerku i podjechałem do Galerii Bałtyckiej. Tam miły pan wszystko mi wyjaśnił, złożyłem 4 podpisy (w reklamie mówili jeden :D ) i na razie czekam.

Nie wiem ile będę czekał, bo Orange wraz z Plusem coś kombinuje i napisali podanie do UKE o zawieszenie tej możliwości. Znając życie pewnie urząd im odmówi, kierując się dobrem konsumentów, ale na chwile obecną cała szybka procedura jest “wstrzymana”.

A na dole screen, który pokazuje ile jeszcze drogi musi minąć, zanim będę się cieszył z nowej, tańszej taryfy.

Krok 2 już za mną czekam na 3

Własny film DVD? No problem

Oczywiście gdy masz czas i chęci. Niedawno wróciliśmy z 4 dniowego wypadu do Borówna. Impreza była ostra, zostało kilka GB zdjęć i 2,5 godziny materiału filmowego. Trzeba było jakoś złożyć to w całość – pytanie brzmi czym?

Montaż

Movie Maker Beta z pakietu Live nie nadaje się na razie do użytku, więc automatycznie odpada. Wybrałem więc trial Adobe Premier Cs3. Montaż w sumie jest prosty, potrzebowaliśmy jednak chwilę z kumplem na obcykanie potężnych możliwości tego programu. Po zmontowaniu ogólnego materiału, dodaliśmy prosto efekty specjalne, flashbacki, przejścia, napisy i podłożyliśmy muzykę w kluczowych momentach. Niestety nie obyło się bez baboli – nie wiedzieć czemu w jednym miejscu muzyka się nie dodała, pojawiła się jedna, niepotrzebna spacja w podpisie zdjęcia i zamiast “Dzień 2″ jest “Dzień 3″ ;) Lecz nikt się o to jeszcze się nie przypruł zbytnio, więc problemu “nie ma”. Montaż materiału wyrwał nam z życiorysu 3 dni, spowodował parę przekleństw (crtl+s to święta rzecz) i jedną kłótnie. Rendering filmu trwał łącznie godzinę (78 minut materiału).

Authoring DVD

To się chyba jakoś tak nazywa. Film trzeba było podzielić na rozdziały i dodać fajne menu. Bardzo proste i fajne narzędzie jest wbudowane zarówno w Windows 7 jak i Vistę. Niestety dodaje on rozdziały według własnego widzimisię i trzeba było coś wykombinować. Po przewertowaniu internetu znalazłem parę programów – jeden się nie nadawał do tego celu, drugi to multimedialny kombajn a trzeci wykrzaczył się po 5 minutach działania. Z pomocą przyszedł DVD Lab 2 PRO, też w wersji trial. Bardzo ciekawa aplikacja, lecz ponownie przytłoczył mnie natłok funkcji. Jako że ciśnienie niektórych osób na film było tak gigantyczne, że przedłużanie tego na następny dzień skończyło się niewątpliwie linczem, trzeba było działać. Szybko przeczytałem jakiś tutorial w internecie, zrobiłem eleganckie menu i byłem zadowolony. Niestety zaznaczyłem opcję, która miała poprawić trafność rozdziałów – niestety zadziałało to w drugą stronę.

Podsumowując dla chcącego nic trudnego.

Solidne testowanie Windowsa 7

W moje wredne łapska wpadł ostatnio modny Windows 7. Dlaczego wredne? O tym przekonacie się już wkrótce. Po niespełna miesiącu system przeszedł już wystarczający chrzest bojowy, aby go opisać. Lecz najpierw – zrzut ekranu. Oczywiście na zaostrzenie apetytu.

pulpit

Strasznie subiektywna recenzja Ubuntu 9.04 pisana wyjątkowo obiektywnym okiem

Dlaczego nadałem tej notce taki śmieszny tytuł? Bo oceniam okiem dojrzałego użytkownika komputera, który przeszedł przez wiele systemów operacyjnych. Niektóre były lepsze (OS X Leopard), reszta gorsza (też… OSX Leopard. Później to wyjaśnię). Czasami zdarzało się tak, że to co deweloper uznał za “stabilne” (Mandriva) było bardziej zawodne od tego co inni uważali za “testowe” (Debian).  Odkryłem że część ludzi ma inne poczucie tego, co wygodne i proste w obsłudze, a to co popularne nie jest wcale takie dobre (Windows). Oczywiście patrzyłem zawsze na całokształt – rozwiązania sieciowe i bezpieczeństwo było dla mnie równie ważne jak to, czy z okien wylewa się solidna i spójna dawka piękna… Teraz ocenię nową wersję Ubuntu, specjalnie nie porównując jej zbytnio do poprzedniej wersji, skupiając się raczej na tym co rzuca się w oczy dla użytkownika który przechodzi na ten system z Windowsa lub OS X. Lecz najpierw…

Najpierw trochę techniki

Jak obiecałem nie będę za bardzo porównywał Ubuntu 9.04 do poprzedniej wersji, to już wałkowano w internecie już miliony razy. Skupię się jednak najpierw na tym, co zaawansowany użytkownik musi wiedzieć, żeby móc zaszpanować swoją wiedzą przed wujkiem Staszkiem ze Szczecina lub “typami z forum” :D Reszta może ten fragment pominąć.

Podstawową zmianą jest nowy system plików – ext4. Osoby odpowiedzialne za jądro uznały ten FS jako stabilny, więc Ubuntu Dev Team także. Nie wiem czy jest instalowany jako domyślny bo wybrałem własny podział na partycje – niech mnie ktoś oświeci w komentarzu. Cechuję go zastosowanie bajerów, które pozytywnie wpływają na obniżenie stopnia fragmentacji i przyśpieszenia odczytu danych z dysków.

Nowe jądro 2.6.28 klasycznie obsługuje więcej sprzętu i lepiej wykonuje parę rzeczy od poprzedniego. Przeważnie są to usprawnienia tak abstrakcyjne dla zwykłego użytkownika, że nie ma się nad czym rozczulać. Zainteresowanych posyłam do tego artykułu.

Dodano nowego Xorga. Ta zmiana jest na tyle kontrowersyjna, gdyż pozbawiono w ten sposób sporą część użytkowników kart ATI akceleracji 3d. Nasze kochane i lubiane ATI wypuszcza fajne sterowniki dla Windowsa. W świecie Linuksa, po sporym przełomie nastąpił zastój. A jak wiadomo kto stoi ten się cofa i wraz z wydaniem nowego Xorga nie ma sterownika od ATI, który by wspierał część kart graficznych. Zostawię to bez komentarza (bo mam Nvidie :D ).

Instalacja

Szybka i idioto-odporna. Podział dysku na partycje, lokalizacja systemu (czyli pobranie polskiego pakietu językowego), stworzenie konta jak i instalacja przebiega automatycznie w eleganckim GUI sterowanym myszką. Gdyby nam się nudziło, możemy wejść na naszą klasę i pooglądać nowe fotki Miłosza G. z klasy III A (w sumie już byłej). Czy ogólnie lajcik.

Pierwsze uruchomienie

Na ekranie ujrzymy 2 jasne belki i tapetę w kolorze brązu. Nie wygląda to zbyt apetycznie, ale zawsze lepsze niż róż. Na szczęście są dostępne nowe, naprawdę ładne style, które mi wystarczają. Do tej pory ten zaszczyt kopnął tylko jeden system – Leoparda. Tapetę kiedyś stworzyłem w Photoshopie, wybrałem pierwszą lepszą z mojej kolekcji.

zrzut_ekranu

Co widzimy na tej grafice? 2 ciemne belki – górna odpowiada za uruchamianie aplikacji i kontrolę systemu. Widzimy tam trójdzielne menu “Programy Miejsca System”. Pod pierwszą przyciskiem jest umieszczona pełna lista programów użytkowych zainstalowanych w komputerze. Jest ona podzielona na grupy, takie jak Internet, Gry, Akcesoria czy Grafika. Wszystko oczywiście w porządku alfabetycznym. Jest to dużo wygodniejsze niż menu znane z Windowsa. Tam jak wiadomo aplikacje są domyślnie rozmieszczone według wydawców oprogramowania i odnalezienie czegoś trwa zwykle wieki. Przycisk Miejsca, pokazuje wszystkie dyski twarde czy ważne foldery wybrane wskazane przez nas lub system. Jest także dostęp do wyszukiwarki plików która pozwala znaleźć szybko dowolny plik w komputerze. Następny w kolejności System dzieli się na 2 sekcje – preferencje i administracja. W preferencjach zmieniamy ustawienia które nie wpływają na innych użytkowników. Są to takie opcje jak zmiana kompozycji, ustawień ekranu czy programów uruchamianych podczas logowania. Podsekcja administracja nie jest widoczna dla zwykłych użytkowników. Większość programów z tego menu wymaga podniesionych uprawnień – aby cokolwiek zmienić, trzeba wpisać swoje hasło.

Po prawej stronie znajduje się obszar powiadomień, gdzie swoje ikony wyświetlają niektóre programy. Dalej mamy aplet który obsługuje powiadomienia komunikatora. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, gdyż wszystko mamy w jednym miejscu. Aplet zegara pokazuje aktualną godzinę i pogodę. Po kliknięciu na niego pojawia się wysuwany kalendarz. Takie dziwne menu na samym końcu to aplet umożliwiający reset, wyłączenie, hibernacje czy wstrzymanie komputera. Gdy mamy komunikator także obsługuje zmiany statusu. Zauważyłem także drobną usterkę tego panelu – jak przez przypadek zduplikowałem aplet powiadomień górna belka zgłupiała i porozrzucała wszystko w losowej kolejności :D Na szczęście naprawiłem tą głupotę i wszystko działa ok.

Na dole znajduje się przycisk pokaż pulpit , lista okien, pulpitów i kosz. Domyślnie są 2 pulpity, można oczywiście ic ilość dowolnie powiększać i zmniejszać – wszystko zależy co kto lubi. Po wciśnięciu kombinacji win+e wyświetla się ich lista na pełnym ekranie – pod warunkiem że mamy włączone efekty pulpitu, czyli Compiza. Poniżej pokazuje działanie tego bajeru gdy mam dwa pulpitu i gdy jest ich troszkę więcej :D Okna można oczywiście dowolnie przesuwać w tym trybie na inne pulpity.

Expo gdy mamy włączone 2 pulpity...Tu widzimy troszkę więcej pulpitów

Compiz dodaje oczywiście o wiele więcej efektów. Możemy zdecydować się na 2 poziomy ustawień – definiowanie przez system, lub stworzyć własne, przez menadżer instalowany z repozytorium. Ale o tym kiedy indziej.

Aplikacje

Tu standardowy zestaw aplikacji – Firefox jako przeglądarka, Rhytmbox jako odtwarzacz muzyki i komunikator Pidgin. Warto dodać że ten program obsługuję także GG jak i Jabbera. Wszystko jest estetyczne i funkcjonalne. Przy okazji znalazłem błąd obsługi kompozycji przez Firefoxa – tekst na górnym menu jest czarny, a powinien być biały jak w innych aplikacjach.

Maila obsługuje doskonały program, jakim jest Evolution. IMAP nie jest dla niego żadnym problem, podobnie jak szyfrowanie czy podpisywanie wiadomości.

rhytmboxpidginfirefoxevolution

Do edycji grafiki służy nam GIMP. Doskonale zastępuje on PS, dla mnie jest nawet wygodniejszy w obsłudze. Jeo jedyną wadą to problemy z pracą w CMYKu i niepełna obsługa PSD. Ale jak potrzebujesz tych udogodnień, to możesz sobie postawić maszynę wirtualną – wszystko opisze w najbliższym czasie.

gimp

Domyślnie instalowany jest także OpenOffice 3.0. Zapewnia on obsługę większości istniejących formatów na rynku doskonale zastępując MS Office. Oczywiście nie wymieniłem wszystkich aplikacji w tym miejscu. Dochodzą jeszcze takie programy do przeglądania plików PDF, obsługi sieci BitTorrent czy parę gier. Instalacja programów jest bardzo prosta – wystarczy wybrać w menu programy przycisk Dodaj/Usuń i z listy setek aplikacji wybrać tą, którą potrzebujemy. Dla bardziej zaawansowanych jest synaptic i konsola.

instalacja

Zarządzanie plikami jest bardzo proste. Co prawda brakuje paru funkcjonalności jak obracanie zdjęć poprzez menu kontekstowe czy tagowania, lecz program spełnia swoją podstawową funkcje.

Manager plików

Sprzęt

Tu nie ma żadnych problemów. Kamera działa, karta TV działa, drukarka i skaner też działa i nie zgadniecie… karta grafiki też działa. Podsumowując nie musiałem ANI RAZU robić czegokolwiek w konsoli, co było związane bezpośrednio z systemem. Logitech LX5 też został normalnie wykryty. Po aktualizacji Xorg włączyło się nawet przewijanie boczne. Żyć, nie umierać. Tylko zoom na klawiaturze Microsoftu nie działa, ale z tym to już sobie poradzę sam.

Werdykt i moja opinia

Podsumowując Ubuntu to szybko rozwijający się system, który od tego wydania stanowi naprawdę realne zagrożenie dla Microsoftu. Co prawda, Windows 7 nadrobi trochę straconej reputacji, lecz nasz pomarańczowy system odrobił straty do “wiodącego OS” a w niektórych kwestiach nawet go przegonił. Wygoda i szybkość pracy systemu stoi na bardzo wysokim poziomie, choć zdarzają się czasem drobne zgrzyty. Aplikacje Qt nie przejmują wszystkich styli z GTK – karty w VirtualBoksie wyglądają zupełnie inaczej niż w reszcie systemu. Ale to są takie detale, którymi można się nie przejmować. Gorąco polecam, nawet zatwardziałym windowsiarzom. Na koniec  dowód, że Photoshop też działa pod Ubuntu ;)

photoshop

PS.

To miała być taka krótka notatka, bo zbytnio nie mam czasu ostatnio pisać, bo jak wiadomo matura nie czeka :) Swoją droga ta 1251 słów wyszło ze mnie jak woda z kranu. Szkoda że tak nie potrafię o Mickiewiczu pisać…